Stoję przed tobą a ty już ciągniesz mnie za rękę, a ja już
jestem twoja, już za tobą idę, w miejsce którego nie znam a tak bardzo
chciałabym poznać. Ale nie chcę iść tą drogą, chcę kluczyć i zataczać się w
niepewności, chcę dochodzić do tego miejsca powoli, po swojemu. Zatrzymuję się,
analizuje konsekwencje, znowu lekko trącasz moją dłoń a twoje spojrzenie mówi „chodź”. Nie, nie tędy, nie tak szybko. Nie
naciskasz pozwalasz mi myśleć , analizować, wybierać. Pozwalasz mi sobie
odmawiać bo wiesz że i tak tam dojdziemy, tą czy inną drogą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz